Nasza strona używa cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Dane sprzedawcy

Paweł Marchwacki i Synowie
ul. Wielkopolska 130/4
64-122 Pawłowice

Kontakt

+48 697 990 643


@

O mnie

---------------METRYKA HODOWCY---------------

Paweł Marchwacki i synowie
64-122 Pawłowice, ul. Wielkopolska 130/4
+48 697 990 643 (Paweł)
+48 697 425 634 (Alfred)

---------------OPIS HODOWCY---------------

Sprzedawane ptaki są to zarówno gołębie lotowe jak i rozpłodowe w wieku od 2012 do 2017. W większości pochodzą one z linii super 643 czyli naszego najlepszego gołębia. Znajdą się wśród nich również ptaki z linii Gentelmana - obecnie naszego najlepszego rozpłodowca oraz kilka gołębi z krzyżówki naszych czołowych ptaków z nowymi nabytkami.

 

Aby lepiej się przedstawić zachęcamy do lektury fragmentu artykułu o naszej hodowli, który ukazał się w sierpniowym numerze Poradnika Hodowcy.

 

Rodzinna hodowla Pawła Marchwackiego i jego synów – Mistrzów z Okręgu Leszno

Dopiero w trakcie przygotowania materiałów do napisania artykułu o hodowli Pawła Marchwackiego i jego syna Alfreda, okazało się, że w aktualnym numerze naszego czasopisma przedstawiamy dwie hodowle, które w 2008r. osiągnęły dwa najlepsze wyniki w Polsce w kategorii A. Bardzo miła niespodzianka. Choć w tamtych latach nie były przyznawane oficjalne tytułu w kategoriach, to dla nas jasne: w 2008r. Paweł Marchwacki razem z synem Alfredem byli Mistrzami Polski, natomiast wice Mistrzem Polski był Mieczysław Moskal, którego opisujemy w osobnym artykule. Co ciekawe, wyniki coef. 46,77, który wówczas osiągnęli bohaterzy tego artykułu, licząc od roku 2008, nie został pobity aż do sezonu 2016, kiedy to Marcin Kręc z Turku poprawił ten wynik osiągając coef. 45,09.

Równie dobry był sezon 2009, kiedy to na szczeblu Polski osiągnięto 13. wynik w kat. B, coef. 86,00. Do tego doszły indywidualne osiągnięcia lotników. 9. lotnik Polski w kat. A, 11. lotnik Polski w kat. D oraz 16. lotnik Polski w kat. D.

Choć lata 2008-2009 stają się coraz bardziej odległe, to nie oznacza to, że hodowla Pawła Marchwackiego spoczęła na laurach. Od lat jest to czołowa hodowla nie tylko na poziomie Oddziału, ale przede wszystkim Okręgu Leszno i Regionu VI Poznań, z licznymi sukcesami także na arenie ogólnopolskiej. Aby się o tym przekonać wystarczy, że przedstawimy ich osiągnięcia z ostatnich dwóch sezonów.

W roku 2016 na szczeblu Okręgu Leszno zdobyto tytuły: 4. Przodownika w kat. A (w tym 1. lotnik), 6. Przodownika w kat. D, 15. Przodownika w kat. B, 29. Przodownika w kat. C oraz w lotach gołębi młodych: Mistrza w kat. GMP oraz w kat. 5 gołębi z 3 konkursami według coefficientów. Na szczeblu Regionu tytuły: II vice Mistrza gołębi młodych oraz 36. Przodownika w kat. A i 39. Przodownika w kat. D. Natomiast na szczeblu ogólnopolskim zdobyto tytuł 14. Przodownika Polski w GMP gołębi młodych.

Rok wcześniej, czyli w sezonie 2015 na szczeblu Okręgu zdobyto tytuły: Mistrza w kat. B, 3. Przodownika w kat. D, 4. Przodownika w GMP, 5. Przodownika w kat. A oraz w GMP gołębi młodych, 21. Przodownika w kat. C i 23. Przodownika w kat. M. W Regionie zdobyto tytuł 9. Przodownika w kat. B, 15. Przodownika w kat. D, 21. Przodownika w kat. A, 36. Przodownika w kat. GMP oraz 24. Przodownika w Mistrzostwie Polski Młodych. A w generalnym Mistrzostwie Polski tytuł 291. Przodownika.

Jeśli chodzi o aktualną sytuację w Oddziale 0474 Gostyń Wlkp., to w chwili zamykania tego numeru czasopisma przed hodowcami jest jeszcze jeden lot. „Pierwsza 15” klasyfikacji 3 z 50 przed tym lotem wygląda następująco: Rafał Skorupka, Paweł Marchwacki (strata 41,08 pkt), Leszek Klemczak, A.R. Beczkowiak, Michał Woźniak, Jan Kaczmarek, Robert Dubisz, Grzegorz Skórzewski, tandem Brzykcy-Klauza, Radosław Bartlewicz, Robert Juskowiak, Adam Kaźmierczak, Jacek Pietraszewski, Edward Łabędzki, Jan Wawrzyniak. W drugiej klasyfikacji, 3 z całości, Paweł Marchwacki i jego syn prowadzą z przewagą 9,49 pkt.

Wróćmy jednak do początku i opiszmy historię tej mistrzowskiej hodowli, a przede wszystkim jak jest ona aktualnie prowadzona. Choć hodowla ta to tandem, to rozmowę przeprowadziliśmy tylko z Pawłem Marchwackim. Niestety syn Alfred z powodu innych obowiązków nie mógł w niej uczestniczyć.

Pasja do gołębi u Pawła Marchwackiego pojawiła się już w dzieciństwie. W wieku 8 lat była pierwsza styczność z gołębiami. Rodzice prowadzili małe gospodarstwo, 1,5 ha ziemi oraz trochę zwierząt hodowlanych, m.in. krów, świn, kur. Co ciekawe, w chlewiku znalazło się też miejsce na mały gołębniczek, który zamieszkiwało kilka gołębi. Choć oczywiście była to wyłącznie zabawa w posiadanie gołębi, to pomimo tego do dziś Paweł Marchwacki pamięta jak mama dała mu 10zł na dożynki, a on zamiast tego pojechał do hodowcy i kupił gołębia.

Do PZHGP wstąpił w 1976r. i do dnia dzisiejszego, za wyjątkiem okresu, w którym odbywał zasadniczą służbę wojskową, nie opuścił ani jednego sezonu lotowego. Pierwsze lata hodowli, to typowo amotorskie podejście. Stado, to była typowa dla tamtych czasów zbieranina przypadkowych gołębi. Nie stosowano żadnych planów karmienia, systemów motywacji itd.

Pierwsza próba wzniesienia hodowli na wyższy poziom miała miejsce w 1988r. kiedy to zakupiono 2 pary dorosłych gołębi oraz kilka młodych od Henryka Przybylskiego z Legnicy. Warto zaznaczyć, że oprócz gołębi, także dużo wiedzy udało się zdobyć z tego źródła. Próba ta przyniosła efekt, nowe gołębie znacząco poprawiły wartość lotową stada.

Na kolejne wzmocnienie trzeba była czekać dekadę. W 1997r. Paweł Marchwacki wyjeżdżał do Niemiec w okolice Hannoveru. Tam poznał lokalnego hodowcę, kol. Lubkemana, od którego zakupił młode gołębie. W związku z tym, że kontakt z tym hodowcą był później ciągle utrzymywany, to systematycznie z tego źródła przyjeżdżały kolejne gołębie, m.in. w postaci jajek, które później podkładano pod mamki. Te gołębie i ich potomstwo do dziś stanowi fundament tej hodowli.

Jak do tej pory najlepszym lotnikiem w historii tej hodowli jest samiec PL-0219-06-20643 (prezentowany na zdjęciu), którego matka to siostrzenica Olimpijczyka 510 z linii Szaranek, a ojciec to wnuk Ronaldo ze słynnej linii tzw. czerwonych lisów (Red Foxes) od Alberta vd Flaesa. Ojciec tego gołębia też pochodzi z hodowli kol. Lubkemana, choć co ciekawe Paweł Marchwacki kupił go od kol. Kalitki z Moch, który miał gołębie też z tego źródła. Wysprzedawał on gołębie, a nikt nie chciał wziąć czerwonych. Kupił je więc bohater naszego reportażu. Oprócz samca (wnuka Ronaldo) wziął także jego pół siostrę, Red Sonia. Choć gołębie z opisanej wyżej linii Ronaldo bardzo dobrze spisują się w lotach do dnia dzisiejszego (70% gołębi ze stada ma krew tej linii), to najlepszym rozpłodowcem jest gołąb o numerze PL-0219-09-5691 - Gentelman. Jego ojciec był pradziadkiem Poota 399/88 od Gerarda van Cauwenberghe (pełny brat Uno, jednego z najlepszych rozpłodowców u Raula i Xaviera Verstraete), a matka wnuczką Smalle od Alberta Marcelisa. Gentelmena oraz jego wybrane dzieci, które są super lotnikami prezentujemy na zdjęciach.

Dwa lata temu hodowlę ojca i syna Alfreda zaczął wspierać drugi syn, Adam, który na co dzień mieszka w Anglii. Posiadane możliwości finansowe oraz chęć dołożenia swoich „5 groszy” do rodzinnej hodowli sprawia, że od dwóch lat Adam systematycznie wzmacnia stado poprzez dodawanie do niego gołębi zakupionych od najlepszych hodowców z zachodu. W zeszłym roku przywiózł on m.in. dwie samice od Gabiego Vandenabelle (m.in. wnuczki Rudy’ego). Jak na razie są po tych gołębiach roczniaki, które dość ciekawie się pokazują. Później dołączyły także m.in. gołębie od Pietera Veenstry oraz Dirka van Dycka. Aktualnie trwają testy tych gołębi. Za rok, dwa lata, będzie można wydać pełną ich ocenę. Jak na razie wszystko wygląda dobrze.

Ciekawostką jest pięć gołębi, które Adam przywiózł z Anglii jako młódki (z wyrzuconą trzecią lotką!). Zostały one przeznaczone do lotu, a jeden z nich został najlepszym lotnikiem Oddziału. Aktualnie, jako roczniak, też super leci. Jak mówi Paweł Marchwacki, ten przykład pokazuje, że aklimatyzacja gołębi to mit. Jeśli hodowla jest prowadzona prawidłowo, a wprowadzane gołębie mają coś w głowie, to można nimi spokojnie lotować i nie powinny zginąć.

Choć nowe wzmocnienia cieszą Pawła Marchwackiego, to troszkę martwi rosnąca liczba gołębi. Od zawsze był on zwolennikiem prowadzenia małej hodowli. Dla niego 100 gołębi, to maksymalna liczba wszystkich gołębi jaką powinno się trzymać na zimę. Ostatnio się to zmienia, albowiem ze starych, sprawdzonych linii nie można rezygnować, a testy nowych gołębi wymagają wypuszczania dodatkowej liczby potomstwa. Nie do końca podoba się to Pawłowi Marchwackiemu, dlatego już teraz planuje ostrą selekcję gołębi po sezonie lotowym. Pierwsza odbędzie się po ostatnim locie gołębi dorosłych, bez czekania na loty gołębi młodych. Część gołębi, która będzie poniżej wyznaczonej granicy zostanie zupełnie zlikwidowana, a dalsza nadwyżka będzie do sprzedania. „Będzie ich szkoda, ale inaczej się nie da. Przepełnienie gołębników lub np. rozbudowa gołębników jest jak proszenie się o problemy” – podsumowuje Paweł Marchwacki.

W poprzednich latach liczba gołębi dorosłych na spisie wynosiła ok. 50-60 sztuk. W tym roku, w związku z tym co napisaliśmy powyżej, ich liczba wzrosła do ponad 100 gołębi. Do lotów wychowano także więcej gołębi młodych. Jest ich około 150 sztuk. W rozpłodzie jest aktualnie około 20 par. „Zdecydowanie za dużo, ale już niedługo coś z tym zrobimy” - komentuje Paweł Marchwacki.

 

 

 

Pełna wersja artykułu dostępna jest w papierowej wersji czasopisma Poradnik Hodowcy numer 8/2017r. Powyższy fragment opublikowano za zgodą wydawcy Poradnika Hodowcy.